W pracy nic nowego. Codziennie to samo. Końca nie widać. Ale
dziś dałam się nabrać. Francuz poprosił abym zmieniła moje stanowisko z urządzeniem,
bo stoję im w drodzę a oni będą musieli tam przejeżdżać cały dzień. Ponieważ
jestem taka miła, przesunęłam się. Nie trwało to długo i zobaczyłam, że ich już
nie ma. Dopiero wtedy przypomniało mi się, że dziś piątek i u nich znaczy cały
dzień do jedenastej. Na salsie było dziś naprawdę mało ludzi. Chyba się
rozchorowali, bo połowa z obecnych łącznie instruktorem kaszlało i smarkało.
Jutro będą warsztaty na temat tańca Bachata, ale niestety nie dam radę pójść,
bo zaczynają się w południe, a wtedy jestem jeszcze w pracy. Ale instruktor
pokazał nam parę kroków i na następnej imprezie już nie będę uciekała od
Bachaty.
Auf der Arbeit nichts neues. Jeden Tag dasselbe. Einen Schritt nach dem
anderen. Heute wurde ich aber so richtig von einem Franzosen verarscht. Nur
weil ich so nett bin. Ich stand mit meinem GPS-Gerät im Weg. Er musste mit
schwerem Gerät vorbeifahren und das den ganzen Tag noch. An sich wollte ich
nicht ausweichen, aber ich bin nun mal nett. Nach 10 Minuten habe ich
beobachtet, dass sie zusammenpacken und da ging mir erst das Licht auf: Heute
ist Freitag d.h. die arbeiten nur bis 11 Uhr und das nennen die "den
ganzen Tag".
Beim Salsa waren heute nur wenige. Der Tanzlehrer und ein paar andere husteten
und schnieften die ganze Zeit. Diesmal gab es kein Küsschen links, Küsschen
rechts. Morgen ist eine Veranstaltung in der Tanzschule. Workshops zum Thema
Bachata. Da wäre ich auch gerne hingegangen, aber sie fangen mittags an und
morgen sieht es nicht so aus, als wenn wir eher fertig werden mit der Arbeit.
Der Tanzlehrer gab uns aber eine kleine Kostprobe. Jetzt kann ich sogar ein
ganz kleines bisschen Bachata. So bin ich nicht allzu verloren bei der nächsten
Salsa-Party.
Keine Kommentare:
Kommentar veröffentlichen