Tak to już jest u geodetów: Co chwilę zamieniamy się sprzętem, że na końcu nie wiadomo gdzie co jest a czasami nawet coś zupełnie znika. Chyba to się już nie zmieni na lepsze. Mam wrażenie, że na śniadanie każdy zjada miarkę stolarską, bo co chwile tylko słyszę:"Poproszę nową miarkę, bo nie wiem gdzie moja się podziała". W sumie już krążą 18 sztuk na 9 osób. Coś dziwnego.
Wie das nun mal bei uns Geodäten so ist, wird ständig die Ausrüstung hin und her getauscht und am Ende verschwinden auf mysteriöse Weise ein paar Sachen oder man weiß nicht mehr wo was ist. Soweit ist es bei uns und ich glaube das wird sich nie bessern. Zollstöcke scheinen beim Frühstück aufgegessen worden zu sein, denn es sind ca. 18 im Umlauf (bei 9 Personen) und ständig höre ich nur die Frage:"Hat jemand einen Zollstock für mich, denn ich weiß nicht wo meiner ist."

Judka - a może tam mieszkają jakieś skrzaty na tej budowie i do czegoś potrzebują tych miarek?
AntwortenLöschen